O pewnej małej filiżance, której nie należy napełniać kawą
Są przedmioty, które udają coś innego, niż są naprawdę, i właśnie dzięki temu od razu zwracają uwagę. Nasza mała filiżanka ma uszko, właściwe proporcje i całą powagę naczynia, w którym należałoby podać mocną kawę.
Tyle że filiżanką nie jest.
Jest praliną. I jest z czekolady.
W Alta Saska połączyliśmy dwa światy: aromat kawy i głęboki smak czekolady. Każdą pralinę przygotowujemy ręcznie, z największą starannością. Bo są rzeczy, których po prostu nie warto robić w pośpiechu.
Liczy się grubość czekoladowej ścianki, konsystencja wnętrza i właściwa proporcja kawy do czekolady. Forma filiżanki jest trochę żartem — ale żartem traktowanym bardzo serio.
Najlepiej smakuje z espresso lub ristretto, które podkreślają jej kawowy charakter. Z cappuccino staje się łagodniejsza i bardziej deserowa. Dobrze komponuje się też z czarną herbatą z bergamotką, a wieczorem — z kieliszkiem koniaku, brandy albo ciemnego rumu.
Ale dobra pralina potrafi też radzić sobie sama.
Wystarczy talerzyk, kilka spokojnych minut i ten coraz rzadszy luksus, że przez chwilę nikt niczego od nas nie chce.
Pralina kawowa Alta Saska.
Ręcznie przygotowana w Krakowie, z dbałością o smak, formę i każdy szczegół.
Niektóre filiżanki najlepiej smakują bez kawy.

